czwartek, 8 września 2011

Punktualność


Autobusy linii 148 mają ostatnio ze mną na pieńku. Już trzeci raz z rzędu spóźniam się do pracy. Najpierw dwa razy pod rząd odjechał za wcześnie. Dziś dla odmiany nie przyjechał wcale. 
Mogłoby  się wydawać, że mam źle ustawiony zegarek. Taj podpowiadałby zdrowy rozsądek. Otóż nie. Posunąłem się nawet do spytania się pewnej pani o godzinę. Wszystko było w porządku. Telefon do kierownika, szybko się wytłumaczyłem. Na jego zegarku była ta sama godzina. To tylko potwierdziło moje obawy.
Wytłumaczenie jest tylko jedno. Autobusy mają swoją strefę czasową! 
Wietrze tu jakiś spisek! Podejrzewam, że wojsko testuje w pobliżu urządzenia do podróży w czasie. Kiedy kierowca wsiada do autobusu, czas przesuwa się 2 minuty do przodu. Zatem wsiadają o 11.09, a w autobusie jest już 11.11.  Maszyna zaburza zaburza czasoprzestrzeń. Z tego powodu kierowca wsiada do autobusu dwie minuty, chociaż czynność ta zajmuje dużo mniej. Podobnie jest z drogą na przystanek. Ulega ona dziwnemu zakrzywieniu i wydłużeniu. Kiedyś przejście tych paruset metrów zajmowało 5 minut, teraz nagle, wychodząc o tej samej porze, jestem dwie minuty po czasie. 
Mamy tu do czynienia z niesamowitą anomalią czasoprzestrzenną na skale światową.
Zatem pamiętaj, jeśli twój autobus się spóźnia tylko wtedy, gdy ci się spieszy, znaczy, że znalazłeś się w strefie, gdzie normalne rzeczy nie przytrafiają się zbyt często. Znalazłeś się w strefie mroku.

poniedziałek, 5 września 2011

Kanary w SKM-ce


Szybka kontrola o 21. Wpada koleś z Renomy do korytarza SKM-ki. Za nim przeciska się jeszcze dwóch. Pada charakterystyczna komenda "proszę bilety do kontroli", poprzedzona automatycznym "dzień dobry". Na dobrą sprawę dnia już nie ma jakiś czas, na dworze jest wilgotno, w pociągu zresztą też. Duża wilgotność sprzyja rozkładowi potu ze stoczni, portu i dwóch galerii handlowych. Jakiś pan zaniemógł. Jego ciało skaził zły Metanol! Ale Anty-Ciała już pracują nad wyrzuceniem go z ciała. Drogą, którą przybył!
Wyciągam bilet. Podobnie cała reszta. Kanary chyba mają kurs szybkiego czytania skończony. Albo już działają automatycznie. Patrzą na bilet i widzą to, co widzieć muszą. Tę teorię zdaje się potwierdzać trzeci renomowany - wpada nagle, chyba przedwcześnie.
- Co tak szybko? - pada pytanie.
- Po oczach widzę, że mają. 
A zatem, to nie zdolność szybkiego czytania. To super-moce pozwalają tak sprawnie i skutecznie patrolować komunikację miejską w poszukiwania Doktora Gapy i jego szajki. Up up and away, chciało by się zakrzyczeć. 
Niestety stoczniowca nikt nie uratował. Nikt nie obudził śpiącej królewny z wąsem. Spać będzie mrocznym snem, aż odnajdą ją SOK-iści.