Szybka kontrola o 21. Wpada koleś z Renomy do korytarza SKM-ki. Za nim przeciska się jeszcze dwóch. Pada charakterystyczna komenda "proszę bilety do kontroli", poprzedzona automatycznym "dzień dobry". Na dobrą sprawę dnia już nie ma jakiś czas, na dworze jest wilgotno, w pociągu zresztą też. Duża wilgotność sprzyja rozkładowi potu ze stoczni, portu i dwóch galerii handlowych. Jakiś pan zaniemógł. Jego ciało skaził zły Metanol! Ale Anty-Ciała już pracują nad wyrzuceniem go z ciała. Drogą, którą przybył!
Wyciągam bilet. Podobnie cała reszta. Kanary chyba mają kurs szybkiego czytania skończony. Albo już działają automatycznie. Patrzą na bilet i widzą to, co widzieć muszą. Tę teorię zdaje się potwierdzać trzeci renomowany - wpada nagle, chyba przedwcześnie.
- Co tak szybko? - pada pytanie.
- Po oczach widzę, że mają.
A zatem, to nie zdolność szybkiego czytania. To super-moce pozwalają tak sprawnie i skutecznie patrolować komunikację miejską w poszukiwania Doktora Gapy i jego szajki. Up up and away, chciało by się zakrzyczeć.
Niestety stoczniowca nikt nie uratował. Nikt nie obudził śpiącej królewny z wąsem. Spać będzie mrocznym snem, aż odnajdą ją SOK-iści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz