Autobusy linii 148 mają ostatnio ze mną na pieńku. Już trzeci raz z rzędu spóźniam się do pracy. Najpierw dwa razy pod rząd odjechał za wcześnie. Dziś dla odmiany nie przyjechał wcale.
Mogłoby się wydawać, że mam źle ustawiony zegarek. Taj podpowiadałby zdrowy rozsądek. Otóż nie. Posunąłem się nawet do spytania się pewnej pani o godzinę. Wszystko było w porządku. Telefon do kierownika, szybko się wytłumaczyłem. Na jego zegarku była ta sama godzina. To tylko potwierdziło moje obawy.
Wytłumaczenie jest tylko jedno. Autobusy mają swoją strefę czasową!
Wietrze tu jakiś spisek! Podejrzewam, że wojsko testuje w pobliżu urządzenia do podróży w czasie. Kiedy kierowca wsiada do autobusu, czas przesuwa się 2 minuty do przodu. Zatem wsiadają o 11.09, a w autobusie jest już 11.11. Maszyna zaburza zaburza czasoprzestrzeń. Z tego powodu kierowca wsiada do autobusu dwie minuty, chociaż czynność ta zajmuje dużo mniej. Podobnie jest z drogą na przystanek. Ulega ona dziwnemu zakrzywieniu i wydłużeniu. Kiedyś przejście tych paruset metrów zajmowało 5 minut, teraz nagle, wychodząc o tej samej porze, jestem dwie minuty po czasie.
Mamy tu do czynienia z niesamowitą anomalią czasoprzestrzenną na skale światową.
Zatem pamiętaj, jeśli twój autobus się spóźnia tylko wtedy, gdy ci się spieszy, znaczy, że znalazłeś się w strefie, gdzie normalne rzeczy nie przytrafiają się zbyt często. Znalazłeś się w strefie mroku.