Bilet dla całej aglomeracji trójmiejskiej wraz z przyległościami jest dla jej mieszkańców niemal powtórnym przyjściem Mesjasza. Różne miasta, różne bilety, różne taryfy. Tu płacisz 70 groszy, tam 1 złoty. W jednym miejscu jeździsz tak długo, aż autobus stanie na pętli, gdzie indziej tylko 10 minut. Praktycznie każde miasto miało swój sposób rozliczania się z przewoźnikami. Jednak w myśl hasła porozumienie ponad podziałami postanowili się włodarze miast i prezesi zarządów transportu dogadać. Dzieckiem tego romansu miał być bilet dla całej aglomeracji zaczynającej się przy hotelu Górski w Pruszczu, a kończącej się gdzieś w Wejherowie. Nie dość, że długo je robiono, to na dodatek jest już sporo przenoszone i raczej bez cesarki się nie obejdzie.
Bilet miał się już pojawić dawno, dawno temu. W początkowej fazie tylko na ZKMy, bez SKMki. Jednak ktoś wpadł na pomysł, zresztą dobry, żeby SKM jednak podłączyć. Oczywiście miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Bilet więc będzie, ale w styczniu, bo Gdynia nie ma wprowadzonych biletów elektronicznych. No ale najważniejsze, że się coś rusza i już niedługo będzie można przemierzać bezkres trójmiejskiej przestrzeni bez żadnych blokad. Zdecydowanie przyda się podczas Euro.
Oczywiście wszystko ładnie pięknie, ale zawsze musi być jakieś ale (jakby już obecnych było za mało). Bilet będzie relatywnie drogi, bo 200 złotych za pełnopłatny sieciowy na całą aglomerację od Pruszcza po Luizno (czy jakoś tak, wykaże się tu ignorancją i nie sprawdzę, jak sie zwie ta mieścina). I tu się nasuwa pytanie: skoro SKM jeździ do Tczewa, to czy nie można byłoby przedłużyć zakresu biletu? Czy w takiej sytuacji ludzie mieszkający w Tczewie, będą musieli kupić przedłużenie o te parę kilometrów?
Posunięcie władzy w sprawie biletu jest naprawdę ważne dla mieszkańców, jak kiedyś dla chłopów uwłaszczenie. Szkoda tylko, że niektórym zdejmując kajdany, zdjęto przy okazji buty.
Bilet miał się już pojawić dawno, dawno temu. W początkowej fazie tylko na ZKMy, bez SKMki. Jednak ktoś wpadł na pomysł, zresztą dobry, żeby SKM jednak podłączyć. Oczywiście miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Bilet więc będzie, ale w styczniu, bo Gdynia nie ma wprowadzonych biletów elektronicznych. No ale najważniejsze, że się coś rusza i już niedługo będzie można przemierzać bezkres trójmiejskiej przestrzeni bez żadnych blokad. Zdecydowanie przyda się podczas Euro.
Oczywiście wszystko ładnie pięknie, ale zawsze musi być jakieś ale (jakby już obecnych było za mało). Bilet będzie relatywnie drogi, bo 200 złotych za pełnopłatny sieciowy na całą aglomerację od Pruszcza po Luizno (czy jakoś tak, wykaże się tu ignorancją i nie sprawdzę, jak sie zwie ta mieścina). I tu się nasuwa pytanie: skoro SKM jeździ do Tczewa, to czy nie można byłoby przedłużyć zakresu biletu? Czy w takiej sytuacji ludzie mieszkający w Tczewie, będą musieli kupić przedłużenie o te parę kilometrów?
Posunięcie władzy w sprawie biletu jest naprawdę ważne dla mieszkańców, jak kiedyś dla chłopów uwłaszczenie. Szkoda tylko, że niektórym zdejmując kajdany, zdjęto przy okazji buty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz