SKM jadąca do Tczewa jest składem dość specyficznym. Gdy staje na stacji Gdańsk Główny, jej pasażerowie nagle, w magiczny sposób, zmieniają się z metropolitalnych zwierząt, dla których jazda koleją jest równie oczywista jak codzienne wstawanie, mycie zębów czy chodzenie do toalety, w zaściankowych pociągowych śpiochów. Ludzie w ciągu kilku sekund przechodzą kompletną metamorfozę. Nagle stają sie kulturalniejsi, zanim siądą pytają się czy dane miejsce jest wolne, wyciągają książki i oddają się im bez reszty niczym prawdziwe mole książkowe. Równie nagle zaczynają zdejmować kurtki i, jeśli tylko jest taka możliwość, kłaść bagaż na górne półki. Nawet kanary wydają się wtedy odmienieni. Zawsze uśmiechnięci i spokojni. Nie trzaskają drzwiami, a przy wejściu do przedziału w bardziej sympatyczny niż zawsze sposób mówią Dzień dobry.
Któregoś razu na peronie w Pruszczu kanary próbowały spisać pewnego jegomościa z wielkimi siatami. Ów jegomość strasznie się szamotał i próbował uciec renomowcom. Panowie chcieli go powstrzymać, ale niestety ta leniwa i spokojna atmosfera udzieliła im się zbyt mocno i jegomość z torbami szybko wskoczył do SKMki.
Inna sprawą są miłośnicy piwa. Ci bez żenady rozpoczynają delektowanie się swoim złotym trunkiem zaraz po tym jak pociąg ruszy. Przedział wypełnia się wtedy cudownym zapachem taniego browaru z okolicznego Bielkówka. Żyć się odechciewa w takim towarzystwie.
Moment, w którym SKM zmienia się w pociąg regionalny jest niemal magiczny. Taka podróż to jak przejście przez lustro, a pasażer to Alicja, która w jednej chwili przechodzi z świata zabieganych w labiryncie szczurów supermarketowych do świata miłośników nędznej jakości piwa.
Któregoś razu na peronie w Pruszczu kanary próbowały spisać pewnego jegomościa z wielkimi siatami. Ów jegomość strasznie się szamotał i próbował uciec renomowcom. Panowie chcieli go powstrzymać, ale niestety ta leniwa i spokojna atmosfera udzieliła im się zbyt mocno i jegomość z torbami szybko wskoczył do SKMki.
Inna sprawą są miłośnicy piwa. Ci bez żenady rozpoczynają delektowanie się swoim złotym trunkiem zaraz po tym jak pociąg ruszy. Przedział wypełnia się wtedy cudownym zapachem taniego browaru z okolicznego Bielkówka. Żyć się odechciewa w takim towarzystwie.
Moment, w którym SKM zmienia się w pociąg regionalny jest niemal magiczny. Taka podróż to jak przejście przez lustro, a pasażer to Alicja, która w jednej chwili przechodzi z świata zabieganych w labiryncie szczurów supermarketowych do świata miłośników nędznej jakości piwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz